Podwyżki cen biletów

W Poznaniu przynajmniej raz do roku podnoszone są ceny biletów. Zazwyczaj nie idzie to w parze ze zwiększeniem standardu usług miejskiej komunikacji, a niektóre linie, jak choćby dwunastka czy trzynastka, są czasem prawdziwym wyzwaniem, jeśli chodzi o wejście do środka. Mimo to nikt nie zwiększa ilości wypuszczanych na trasy tramwajów ani też nie dołącza dodatkowych wagonów nawet w godzinach szczytu. Za to komunikacja miejsca wciąż bliska jest bankructwu, przed czym ratują ją darczyńcy zmuszeni do zakupu droższych biletów. Zazwyczaj podwyższa poznańskich biletów wynosiła 5 groszy, a ceny ulgowych były tradycyjnie dwukrotnie niższe (jeżeli cały bilet kosztował 1,30 zł, ulgowy wynosił odpowiednio 0,65 zł). Przed wprowadzeniem nowych biletów można było wymienić zakupione wcześniej starsze egzemplarze, ponieważ jazda na tańszym nieodmiennie kończyła się karą. Ale jak wiadomo, mieszkańcy Poznania nie należą do ludzi mało inteligentnych, dlatego większość z nich zdążyła zakupić półroczne lub roczne bilety przy obowiązującej starej cenie. Częstym problemem był też brak biletu. Aby ukrócić jeżdżenie na gapę, co stało się bardzo popularne w Poznaniu, postanowiono zwiększyć karę. Podstawowa cena wzrosła z 34 zł na 100 zł, zaś po upływie określonego czasu odpowiednio należy ją pomnożyć. Niedługo potem zwiększono czas podstawowego biletu z 10 na 15 minut, co wiązało się także z podwyższeniem jego ceny z 0,65 zł na 1 zł. Mimo iż 15-minutowe bilety okazały się świetnym pomysłem, wzrost ceny już nie, zwłaszcza że w podobnym czasie obniżono ceny biletów w Gdańsku. Okazało się, że można, jednak poznańska komunikacja nie zastosowała tej metody.